poniedziałek, 3 sierpnia 2015

ciało z duszą na samym dnie śmietnika

Wychodzę z mieszkania. W sam środek miasta na "K".
Zabieram ze sobą tylko ciało, a duszę wrzucam do pralki.

Ciało często się brudzi.
Bo lubi pić wódkę, jak retro-oranżadę stojącą w sklepach na pustych półkach obok octu.
Lubi uprawiać seks z kim popadnie i mówić, że to sport - tak jak bieganie, czy jazda na rolkach.
Lubi dziurawić się kolczykiem w najdziwniejszych miejscach.
Lubi wpychać w siebie hektolitry chińskich zupek i ekologicznych kanapek, tych z wykwintnych restauracji Mc.
Lubi malować się tatuażem, robionym w obskurnym salonie i nazywać to sztuką.

Gdy wracam, myję ciało.
Bo dusza nadaje się już tylko do śmietnika