sobota, 13 czerwca 2015

piosenka niemocna oswojona




nie będę cię więcej namawiać
nie będę już wabić do siebie
podchodzić zbyt blisko

nie będę tęsknić
ganiać jak głupiec
za wzajemnością ciepłego spojrzenia

nie będę wywlekać za ciężkich pytań
nadętych rozmów
które nie znają się na żartach

nie będę gadać o sprawach
do których przekonać się nie umiesz
żebyś nie posądził mnie
o czarowanie zbyt pięknych słów
które dla ciebie są puste

nie będę wyczekiwać dotknięcia sercem
wystarczy tylko
poczuć cię przez skórę

nie będę szukać z uporem maniaka
tylko przypadkiem wałęsać się drogami
po których chodzisz

a dziurę, która pozostała
przykryję solidną kładką
- abym już nigdy więcej tam nie wpadła

i nie poparzy mnie już za ostre słońce
nie dotknie za mocny wiatr
za zimny deszcz

bo odszukam w głębi myśli niewidzialną przystań
którą dawno zgubiłam
- żeby chwycić się jej siły i spokoju

lecz nie będę się tam chować
nie będę uciekać
tylko dam sobie czas

aby zakopać w grobie wspomnień
relikwie po nibymiłości
opijając je łzą pretensji

aby oswoić się z niemocą
z tym czego mi żal
z tym czego nie mogłam doczekać

bo przyznam
że trochę mi żal księżyca
i tych ciepłych letnich spacerów
zmarnowanych przyszłych dni

piątek, 5 czerwca 2015

nie brak mi odwagi

Dawno dawno temu żyła sobie najdziwniejsza na świecie dziewczyna. A może wcale nie tak bardzo dziwna... Może tak jej się tylko wydawało, bo nasłuchała się zbyt wielu punktów widzenia, które mówiły jej: "jesteś stukniętym zajobem nie z tego świata".
A może ta dziewczyna, wcale nie była dziewczyną - tylko zbyt poważną kobietą, która próbowała odmłodzić swój wizerunek uciekając w szczenięctwo.
Myślała, że brak jej odwagi, bo stale żyła na skraju przeciętności.
Wszyscy widzieli jak drży, jak umiera ze strachu, jak trzęsie jej się głos, jak duka za ciche słowa, jak kłamie, udaje, unika, ucieka, tchórzy...

Wiecie... to nie jest do końca tak.
Ona drży, bo czuje za bardzo.
Lęka się, bo duszę ma zbyt dotykalską.
Jej głos dygoce, cedzi się jak przez sito - to nie dlatego, że kłamie. Po prostu rozkłada na czynniki pierwsze każde słowo, aby w nieuwadze nie kaleczyć czyjegoś istnienia, nie ranić.

Nie wyrokujcie, że udaje, unika, ucieka, tchórzy..
Bo nie brak jej odwagi.

Jej siłą jest "TY", jej słabością "JA". Oby stała się wystarczająco odważna, aby siłę odnaleźć w "JA".



  *  *  *

"Czasami wydaje nam się, że mieszka w nas dwóch różnych ludzi. Jeden, który wszystko doskonale czyni i tego człowieka prezentujemy światu. Jest też i ten drugi, którego się wstydzimy, i tego ukrywamy. W każdym człowieku istnieje coś takiego jak wewnętrzny dysonans i niespójność. Każdy chciałby być dobry, a jedynie dokonuje czynów, których sam często nie rozumie. 
Dlaczego tak jest? Dlatego, że człowiek nie jest Bogiem, nie jest też aniołem, ani jakąś nadistotą, a jedynie małym pielgrzymem w długiej, dalekiej drodze swojego życia. Własne słabości czynią go wyrozumiałym i łagodnym w stosunku do innych. Ktoś, kto jest bezkrytyczny wobec samego siebie, będzie twardy i niezdolny wczuć się w innych. Nie będzie umiał nikogo pocieszyć, dodać odwagi i wybaczyć. Szczęście i przyjaźń tkwią tam, gdzie ludzie są wrażliwi, łagodni i delikatni w słowach..."

[Phil Bosmans]