Zainspirowana rozmową (jeśli można to w ogóle nazwać rozmową), którą przeprowadziłam dzisiaj na jednym ze znanych serwisów społecznościowych, postanowiłam pokusić się o kilka mniej lub bardziej błyskotliwych spostrzeżeń na temat ODPOCZYNKU.
Na początek może takie zdanie, które gdzieś tam kiedyś przeczytałam: jak mam czas to leżę i odpoczywam, a jak nie mam to tylko leżę :-D
To stwierdzenie wydaje mi się wyjątkowo pocieszne, ale jednocześnie zastanawiają mnie słowa "mam czas".
Co to znaczy mieć czas?
A co jeśli nie mam czasu? Czy wtedy żyję w innym wymiarze?
Mówi się: dzisiaj mam dzień wolny. Skoro dziś miałam dzień wolny, to czym są pozostałe dni? Czasem niewolnika?
Przecież zawsze mam czas, bo nic nie jest w stanie sprawić, że nagle czas przestanie istnieć. W dodatku ten czas jest zawsze wolny bo i ja jestem wolnym człowiekiem, który ma możliwość przeżywania tego czasu tak jak chce.
Zwłaszcza podczas wakacji, konfrontuję się ze szczególnie niewygodną przypadłością czasu. Otóż ten z pozoru tasiemcowaty czas (który mogę nazwać owym niefortunnym mianem "czas wolny"), staje się w końcu jakoś niebywale krótki.
Dlaczego tak jest, że im więcej mam tego "wolnego czasu", tym trudniej mi go dobrze wykorzystać, a tym łatwiej zmarnować?
Jak wykorzystać ten czas, żeby odpocząć, a nie "opierniczać się"?
Jak odpoczywać nie mając czasu i jak odpoczywać mając czas?
Postanowienie na dziś: mieć czas, by nie stać się niewolnikiem czasu
* * *
ODPOCZYNEK
godzina po pracy
chwila wytchnienia
krótkie wakacje
kłują w serce
przeszkadzają niemyśleniu
trącają w bok beztroski
małe odpoczynki
jak podłe kanalie
nie dają spokoju
gdy są bez Niego

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz