- No, trochę.
- Która jest godzina? Tylko dokładnie, co do sekundy.
- 13.29 i 49 sekund
- Dobrze, więc właśnie teraz, o 13.29 i 49 sekund postanawiam, że dziś wieczorem, kiedy wrócę do domu napiszę coś pozytywnego.
- Postanawiasz. A co z tego wyjdzie?
- Zobaczymy.
* * *
Miałam ochotę wytarzać się w liściach. Nie pamiętam kiedy ostatni raz to robiłam. Chyba w dzieciństwie. Wtedy kiedy brud na ubraniach był zmartwieniem mojej mamy. Dziś to tylko moje zmartwienie i martwię się tym tak bardzo, że nie pozwalam sobie na chwilę przyjemności i na robienie tego, na co mam ochotę. Może gdyby jeszcze ta kurtka była stara i zniszczona. Ale jest zupełnie nowa, czysta, ładna. Szkoda. A poza tym, nie będę robić z siebie wariata.
Rano uśmiechnął się do mnie obcy człowiek. Myślałam o tym cały dzień. Podobał mi się ten uśmiech. To tak niewiele kosztuje, a tak wiele może dać. Zazdroszczę ludziom, którzy potrafią się uśmiechnąć do kogoś obcego ot tak, po prostu. W ciągu dnia szukałam odpowiedniej okazji - też próbowałam się do kogoś uśmiechnąć, obdarować kogoś tym, co sama dostałam dziś rano. Okazje się zdarzały, ale mi zabrakło odwagi. Wygrał argument: "nie będę robić z siebie durnia".
Koło osiemnastej witam się z Krakowem. Jest już ciemno. Zupełnie nie zauważyłam tego, jak skracają się dni. Teraz jestem zaskoczona, jakby ktoś nagle wyrwał z dnia te "jasne" godziny.
Wieczór jest ciepły. Pewnie to jeden z ostatnich ciepłych wieczorów w tym roku, więc staram się z każdym wdechem zaciągać tym krakowskim powietrzem. Powietrze nie jest ostre, nie drażni zimnem, ani wilgocią. Jest przyjemnie obojętne. Próbuję doszukać się w nim zapachu liści. Czasem mi się to udaje, a czasem czuję tylko spaliny lub dym papierosów. Trąca mnie przyjemna nutka jakiegoś eleganckiego pana, który idzie kilka kroków przede mną. Widzę go tylko od tyłu. Może to i dobrze - wtedy ten miły zapach tworzy w głowie jakieś wyobrażenie.
Nie odwracaj się. Nie chcę, żeby rzeczywistość odebrała mi to wyobrażenie. Tak jest dobrze. Choć przez chwilę.
* * *
Postanowienie z godziny 13.29 i 49 sekund. Sama teraz nie wiem, co z tego wyszło.
Na plusie, czy na minusie? A może ani jedno, ani drugie? Co jest pozytywne, a co nie? Może nie chodzi tu o uczucia, ani wrażenia?
"na plusie" jest nadzieja i normalność
"na minusie" - bylejakość
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz