"To jest twoje życie! Teraz. Nie wczoraj, czy za chwilę, ale właśnie teraz. I nie będzie czekać,
aż staniesz na nogi."
Już dwadzieścia trzy razy w życiu powinnam była widzieć, jak kończy się lato. Mam jednak wrażenie, że większość tych wrześni, jakby gdzieś uciekła.
Na początku byłam zbyt mała, żeby dostrzegać istnienie czegoś takiego, jak pory roku. Trochę później było mi wszystko jedno, czy mamy wiosnę, jesień, czy zimę. Kilka razy powierzchowność odebrała mi zdolność odczuwania czasu. Potem zdarzały się lata zbyt pochmurne i nie można było rumienić się na słońcu - takie lato, to nie lato. Kilka razy wrzesień przeminął zbyt żałośnie lub zbyt wesoło, zbyt szybko lub zbyt ślamazarnie, zbyt aktywnie lub zbyt mdło.
Tak wiele chwil gdzieś umyka. I nie chodzi nawet o to, że czas przemija, bo przemijanie jest jego cechą charakterystyczną. Teraźniejszość jest trudna, kiedy żyje się w poczuciu, że czas upływa nie tak, jak powinien upływać.
Podobno we wrześniu w powietrzu unosi się babie lato, a na polanach kwitną wrzosy.
Kilka razy w życiu babie lato przykleiło mi się przypadkowo do twarzy. Odgarnęłam je tylko i wyrzuciłam gdzieś w biegu. Nawet nigdy się nie zastanawiałam, co to tak naprawdę jest. Pewnie jakaś pajęczyna, czy kawałek rośliny...
A wrzosy? Widziałam tylko takie ozdobne, w doniczkach. Ciekawe jak pachną prawdziwe polne wrzosy.
* * *
BEZCZAS
Co dzień mówię <witaj>
temu samemu dniowi
bo nie wiem
czy już wspominałam
ale czas się zatrzymał
ludzie żyją z zegarkiem w ręku
a mój się zapomniał
i nie tyka
wszystko obok płynie
dzieje się
idzie albo biegnie
nieważne jak
ważne, że do przodu
otworzyłam ręce i czekam
na spojrzenie
myśl
pragnienie
stoję w miejscu
a te otwarte ręce
jak zepsuty kran
między palcami zwykłych dni
przecieka niezwykłe życie
gdy kapnie bliżej Niego
staje się chwila
- przebłysk jasności -
zbyt krótka by coś zmienić
by zacząć BYĆ
Na początku byłam zbyt mała, żeby dostrzegać istnienie czegoś takiego, jak pory roku. Trochę później było mi wszystko jedno, czy mamy wiosnę, jesień, czy zimę. Kilka razy powierzchowność odebrała mi zdolność odczuwania czasu. Potem zdarzały się lata zbyt pochmurne i nie można było rumienić się na słońcu - takie lato, to nie lato. Kilka razy wrzesień przeminął zbyt żałośnie lub zbyt wesoło, zbyt szybko lub zbyt ślamazarnie, zbyt aktywnie lub zbyt mdło.
Tak wiele chwil gdzieś umyka. I nie chodzi nawet o to, że czas przemija, bo przemijanie jest jego cechą charakterystyczną. Teraźniejszość jest trudna, kiedy żyje się w poczuciu, że czas upływa nie tak, jak powinien upływać.
Podobno we wrześniu w powietrzu unosi się babie lato, a na polanach kwitną wrzosy.
Kilka razy w życiu babie lato przykleiło mi się przypadkowo do twarzy. Odgarnęłam je tylko i wyrzuciłam gdzieś w biegu. Nawet nigdy się nie zastanawiałam, co to tak naprawdę jest. Pewnie jakaś pajęczyna, czy kawałek rośliny...
A wrzosy? Widziałam tylko takie ozdobne, w doniczkach. Ciekawe jak pachną prawdziwe polne wrzosy.
* * *
BEZCZAS
Co dzień mówię <witaj>
temu samemu dniowi
bo nie wiem
czy już wspominałam
ale czas się zatrzymał
ludzie żyją z zegarkiem w ręku
a mój się zapomniał
i nie tyka
wszystko obok płynie
dzieje się
idzie albo biegnie
nieważne jak
ważne, że do przodu
otworzyłam ręce i czekam
na spojrzenie
myśl
pragnienie
stoję w miejscu
a te otwarte ręce
jak zepsuty kran
między palcami zwykłych dni
przecieka niezwykłe życie
gdy kapnie bliżej Niego
staje się chwila
- przebłysk jasności -
zbyt krótka by coś zmienić
by zacząć BYĆ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz