piątek, 8 maja 2015

sory polsko - nie kocham cię

ajm sory, pardon, przepraszam
entszulgigung, prastitja, mi skusi

że...
nie piszę twojego imienia przez duże "P"
ale dla mnie jesteś tylko zwykłą nazwą
miejscem
tak jak park, dom, las
plaża nad morzem

w szkole mówili mi
Bóg, honor, ojczyzna

Bóg? -> jest pytajnikiem 
jeśli wierzysz TAK, jeśli nie to NIE
twoja sprawa

honor? -> to prawie zawsze wypada
lecz musisz być czujny
aby nie pomylił ci się z dumą
przerosłym ego

ojczyzna? -> patriotyzm, miłość do OJCZYZNY
wtf...?



stek dyrdymałów
Polska czy polska
- to dla mnie tylko puste słowa
marne idee, dla których ludzie 
oddają życie w imię...
no właśnie - w imię czego?

jeśli polska to ludzie
to staram się ich kochać
swoją marną i niedoskonałą miłością

jeśli polska to mowa, ideologia
punkt geograficzny, orientacja
polityka
doktryna lub poglądy
mówię "NIE"!!!

jestem wdzięczna tym 
dla których stałam się PRZYSZŁ"ością"
- no właśnie...
przyszłym pokoleniem
czy ością?

ludziom, którzy oddali za mnie życie 
w wiekach dwudziestych
wcześniejszych i późniejszych

za to, że kochali żywą istotę
- nie czcze pojęcia
że walczyli, abym mogła być wolna
lub tylko czuć się wolna 
- dlatego, że nie ma tzw. godziny policyjnej
i że śpiąc, nie doznaję dygotu spadających bomb

wiem - rodzi się w Was bunt
że tak lekko do tego podchodzę
że nie opowiadam się
za żadną ze stron
nie mam własnego zdania...

wiecie co...?
moim zdaniem jest to
że nie wierzę w żadnego "P"ana lub "P"anią
z tej wielkiej JEDENASTKI
prezentującej swoje uśmiechnięte buźki
na wielkich bilbordach

nie dam się wkręcić
w żadną tandetną propagandę
"zaznacz krzyżykiem numer jeden
dwa 
trzy
sto dwadzieścia pięć"

nie bawię się w wasze gierki
- gdy dacie mi białą kartkę
narysuję na niej 
jedenaście nieważnych bazgrołów
a potem nauczę się origami
i złoże tę kartkę w taki sposób:


niedziela, 12 kwietnia 2015

wracaj - bądź

Jest taka cicha przystań
do której zawsze tęskniłeś
lecz nie wiedziałeś
gdzie się znajduje

snułeś się po jałowych martwych morzach
i nie patrzyłeś życiu głęboko w oczy
bez spokoju
bez swojego miejsca w świecie

głodny autentycznych więzi
które przeszywają serce

i traciłeś już nadzieję
że znajdziesz most
który zaprowadzi cię 
do drugiego człowieka
- tego człowieka

wiesz, nie musisz się bać
że gdy za bardzo się ucieszysz
to wszystko się rozwali

nie musisz się lękać
że nie zasługujesz 
aby ktoś cię nosił w sercu

bo podobno
kochania najbardziej potrzebują ci
którzy na nie najmniej zasługują

możesz się spokojnie delektować
każdą wspólną chwilą
i nie musisz tego robić po kryjomu

bo dam ci więcej, niż kiedykolwiek pragnąłeś
dam ci wszystko co mam
wszystko co ukradłam światu
i co noszę w sobie

niedziela, 15 marca 2015

strachy na niewzruszone wróble

przyszłam
z przypadku
trochę z obowiązku
lub bo wypadało

ponoć sprzedają tu dobre słowo
za odrobinę chęci
i szczyptę dobrej woli

zagorzały recytator
próbuje mnie straszyć 
ciemnością i brudem
których z lupą szuka w mojej duszy

wylewa puste frazesy 
które odbijają się echem
nie gryzą
i nie szczypią
nie wytrącają z obojętności

dam mu dobrą radę:
<< gdy mówisz o dziurach w sercu
najpierw sto razy powiedz 
o przebaczeniu

inaczej odbierasz sens
łaknącym nadziei >>



czwartek, 12 marca 2015

nowa miłość

nie wiem jak kochali jaskiniowcy
nie wiem jak kochali rycerze
i księżniczki
jak kochał Napoleon
nie wiem jak kochali więźniowie obozów koncentracyjnych
nie wiem jak kochali nasi dziadkowie
i jak kochali moi rodzice

nie znam "starych miłości"
ale jednak tęsknię do tych czasów
do tych miłości
bo dziś, żyję w świecie, który narzuca mi "nowe kochanie"

MY - pokolenie FRUGO
lata 90. wieku najwspanialszych odkryć i najokrutniejszych zbrodni
MY - którym przyszło żyć w czasach "nowych miłości"

nowa miłość, która poznaje się na zapijaczonych balach, a na następny dzień, z bolącą głową, nawet nie potrafi sobie przypomnieć imienia osoby, która leży w tej chwili obok w łóżku
nowa miłość, która rozmawia ze sobą przez SMS
nowa miłość, nie trzyma w portfelu ukochanej fotografii jak relikwii, tylko przerzuca na smartfonie setki tandetnych słitfoci z dziubkiem
nowa miłość, która zamiast romantycznych spacerów nad Wisłą pełną raków, jest skazana na Wisłę pełną ścieków i śmieci
nowa miłość, która dusi się dymem papierosa, zamiast wdychać pełną piersią zapach jesiennych wrzosów
nowa miłość, obdarta z tajemnicy, którą widać w wyuzdanych oczach kamer, w światłach jupiterów
nowa miłość, która obdziera kobiety z mistyki, a zamienia je w wytapetowane dziwki
nowa miłość, która robi z mężczyzn gówniarzy bez uczuć
nowa miłość, która z sacrum ludzkiego ciała stwarza przedmiot, lubieżną maszynę
nowa miłość, która żyje na kocią łapę, bo tak jest łatwiej
nowa miłość, która nie jest jedyna, prawdziwa, na całe życie, bo wyznaje zasadę "im więcej tym lepiej"
nowa miłość, w której seks przestaje być wytworną ucztą, a staje się bezwstydnym obżarstwem
nowa miłość, która zamiast powoływać nowego człowieka do arcydzieła istnienia, jest niebezpieczną zabawą, narażającą go na życie
nowa miłość, pozbawiona czułości, ciepła i wrażliwości, która staje się pożądliwym braniem i ślini się jak zdziczały pies


Tęsknię do chwil
do tych czasów
do tych miłości

NIE CHCĘ KOCHAĆ "PO NOWEMU"

poniedziałek, 9 marca 2015

(nie)poznanie


Od chwili w której ewolucja 
zrobiła ze mnie smarkacza
tłuką mi do głowy
jak mam myśleć

że moje poznanie
musi być bliźniakiem poznania
bezmyślnych dewotów
- bo tylko to jest słuszne

skazują mnie
według dogmatycznych wyroków
wyzutych z miłości
na bycie złym

czemu myślicie
że mam sumienia tyle
co kot napłakał?

ja przecież 
także mam serce
moje dobro mieszka w gestach
w ciepłym spojrzeniu 

stawiam jedynie milion pytajników
bo brak mi podstaw
by mieć nadzieję
i brak argumentów 
by się przeciwstawiać

nie odwracajcie się plecami
nie budujcie między nami muru
przecież nie zarazicie się
moim (nie)poznaniem

odrzucając
odbieracie mi możliwość
zarażenia się
waszą chorobą 

sobota, 21 lutego 2015

w zawieszeniu

"Niektóre rzeczy po prostu dzieją się i już.
Jak nic nie da się zrobić, to po co się denerwować?
Lepiej przeczekać..."

[Kevin Brooks]


Wracam wreszcie do domu. Po długiej i wyczerpującej walce, która od samego początku była skazana na klęskę.
Nadchodzi ten wytęskniony moment. Nie myślę już o przegranej. Pragnę tylko tego, aby w końcu położyć się we własnym łóżku i odpocząć.
Szybki prysznic, pospieszna prawie ciepła zupa. W międzyczasie owijam bandażami poranione ręce. Wytchnienie jest coraz bliżej i nareszcie... Ściągam poszarpane ubrania. Gaszę światło. Kładę się. Już prawie czuję te kropelki spokoju, które za chwilę spłyną na moje ciało. By zachłysnąć się ciszą, ukojeniem. Łapię za koc, aby się okryć i nagle...

Dzwonek do drzwi. Nie otwieram, udam że nie ma mnie w domu. Pukanie nie ustaje... Trudno, muszę wstać.
Nieproszony gość. Straszny potwór. Nie przedstawia się, ale to nieważne, bo już od pierwszego wejrzenia, nadaję mu imię będące wytworem moich uprzedzeń. Będziesz się nazywać "w zawieszeniu".

Przynosi ze sobą dobre wino. Siadamy za stołem, rozmawiamy i nagle okazuje się, że ów potwór w gruncie rzeczy nie jest taki zły i straszny jak na początku. Tłumaczy mi, że moje myślenie jest przesiąknięte pesymistycznym subiektywizmem.

- Nazywasz mnie "w zawieszeniu". Gniewasz się, obracasz na pięcie i mówisz, że jestem dla ciebie ciężarem. Krzyczysz, że uczę cię zobojętnienia, bezmyślności. Że rozbieram cię z człowieczeństwa. Czemu nie widzisz we mnie nic dobrego? Popatrz dalej i przemień ZAWIESZENIE  w  "odpoczynek", "dojrzewanie", "przejście ze starego życia w nowe - lepsze".
Muszę się już zbierać. Znam drogę, nie odprowadzaj mnie do drzwi. Do widzenia!

Wyszedł. Tego wina było zbyt wiele. Urwał mi się film i zapomniałam, że kazał mi zmienić jego imię. Pozostałam "w zawieszeniu".

niedziela, 1 lutego 2015

jakoś

Witasz mnie wykrętnym "dzień dobry"
zaciskam zęby w złości
bo wiem
że sprzedajesz mi półprawdy

Ten dzień wcale nie jest dobry
dla ciebie
a ty mówisz: 
<JAKOŚ leci>

Nie myślisz o tym, że jest źle
czy po prostu 
nie chcesz mnie martwić?

Ubierasz się w sztuczny uśmiech
odgrywasz parodię beztroski
a twoje buty w kwiatki
są zachlapane goryczą

Zrzuć skorupę siły
rozgrzej beznamiętność
Ucałuj się z wrażliwością

Przecież mnie możesz pokazać
siebie prawdziwego

Nie przestraszę się
nie wykrzywię ust w grymasie odrazy
nie ugryzę

Pogłaskam twoje <JAKOŚ>
w końcu się oswoi
tylko mów
nie zamykaj się
i zacznij ŻYĆ

poniedziałek, 26 stycznia 2015

protokół nowonarodzeniowy

W ostatnim czasie mój budzik rzadko się odzywał. Chciał dać mi trochę wolności i pozwalał wstawać, o której chcę. Zazwyczaj, gdy go słyszałam, miałam ochotę rzucić nim o ścianę. Bycie budzikiem to strasznie niewdzięczna robota - każdego ranka stawiać ludzi na równe nogi, tylko po to, żeby zagonić ich do powszedniości.
Jednak dzisiejszego dnia mój poranny wróg zamienił się w przyjaciela i przemówił do mnie całkiem przyjemnym głosem. Pomogły mu w tym niecodzienne okoliczności, które razem z nieprzyjemnym "ta-tara-tam-tam" o godzinie 8:00 obwieściły mi, że ten dzień będzie inny niż zwykle.

Już o 8.01 w czajniku marki "czajnik" było słychać pierwsze bulgotnięcia gotowanej na herbatę wody. Pożądliwe spojrzenie na słoiczek z kawą - "cholera nie, miałam już nie pić kawy" - tym razem herbacie z sokiem żurawinowym udało się wygrać.

Kanapka, łyk świeżego powietrza, zęby, prysznic, ciuchy i siedzę. Mam przed sobą jeszcze przynajmniej godzinę wolnego czasu.
Internet. Czytam wszystko co się wyświetli, żeby tylko nie myśleć i się nie denerwować. Nie wytrzymuję. Dobudzam jeszcze lekko nietomną nimfę, z którą mam przyjemność dzielić pokój. Podaję jej kawę z mlekiem i cukrem. Zaczynamy gadać, a potem gadanie przechodzi w wygłupy. Wychodzę.

Autobus spóźnia się 3 minuty, a ja przychodzę na przystanek 3 minuty wcześniej. 6 minut bezsensownego czekania, które dzisiaj jakoś wyjątkowo się dłuży. To przez narastające zdenerwowanie.

Docieram na miejsce. Znowu muszę chwile poczekać i obawiam się, że to nieprzyjemne uczucie streso-oczekiwania znów mnie dopadnie. Wymieniam kilka SMSów i o dziwo, ów niemiłe uczucie nie przychodzi. Wręcz przeciwnie, jest luz i ciekawość.

No i zaczęło się.
Chce mi się śmiać, że tak się tego bałam. Po chwili przyzwyczajam się, ciekawość zabija swój pierwszy głód.

Czas, czas, czas... 4 godziny. Z emocji nie mogę ani spać, ani skupić się na tyle, żeby pouczyć się z notatek, które ze sobą zabrałam.

Niespodziewanie przybywają posiłki, czyli umilaczka tego egzotycznego czasu. Dobrze jest mieć tam "kogoś swojego".

- Dziś jest 26. stycznia. Ktoś ma urodziny tego dnia, ale nie pamiętam kto.
- To przecież JA. Moje nowe urodziny.
- A normalnie kiedy masz?
- Normalnie we wrześniu.

Koniec. Wracam. Nie myślę o niczym. Czuję się jakbym była pijana, oderwana od rzeczywistości.



  *  *  *
NOWONARODZENIOWY

jedno wydarzenie
symbol
zamknięcie starych drzwi
otwarcie furtki na nowe

niezwyczajny dzień
przypadkowa kartka z kalendarza

szukałeś miejsca i czasu
żeby się odbić 
jak biegacz
od tego metalowego czegoś
co sprawia że nogi się nie ślizgają

Staronarodzeniowy
ruszyłeś z falstartu
ale nie żałuj

zacznij od początku
od dziś będzie już OK
Nowonarodzeniowy

środa, 21 stycznia 2015

spokój

Budzisz się rano z dziwnym bólem. Zachodzisz w głowę, co to może być. Boli dlatego, że czegoś ci brakuje. 
Kończysz badanie, znieczulając się łykiem parzącej kofeiny. Cały dzień biegasz, otwierasz wszystkie drzwi, żeby znaleźć kolejne lekarstwo na ten brak. 
Grzebiesz po śmietnikach, po galeriach z drogimi ciuchami. Próbujesz przegryźć to bigmakiem. Zapić haustem napoju, którego zdolność ogłupiania wskazuje podejrzany znak matematyczny. Szukasz w przemądrzałych książkach, na drabinach karier i piedestałach nadętej władzy. 
Przetrząsasz wszystkie sklepy z wędlinami, gdzie za ladą leżą góry kobiecych wyuzdanych mięs, ochłapy jędrnych ud, piersi i pośladków. Jest samoobsługa, więc łapiesz co chcesz, aż wreszcie wszystko brzydnie ci z przejedzenia. 
Jak gruby pies prosisz się o pogłaskanie, a gdy jest ci wciąż za mało, gryziesz fałszywymi zębami. Biegniesz z wywieszonym jęzorem na tandetny wernisaż i myślisz, że to czego szukasz, chowa się za przezroczystą ramą obrazu. Skaczesz ze spadochronu, by fanaberii nadać nutkę wielkości.

Szukasz, tropisz, wypatrujesz, ścigasz, węszysz, polujesz, a mimo to nie znajdujesz... Jak tumanowaty kot, który próbuje złapać światło z latarki.

Nawet nie wiesz za czym tęsknisz, czego ci brak.

Powiem ci to na ucho.

SPOKOJU

poniedziałek, 19 stycznia 2015

dzieci i wariaci

Jesteśmy dziećmi, którzy udają dorosłych. Jesteśmy dziećmi, wciśniętymi w schematy. Jesteśmy dziećmi, którym brak odwagi dziecka. Jesteśmy dziećmi, zbyt odpowiedzialnymi. Jesteśmy dziećmi, którzy nie śmieją się głośno - bo przecież to nie wypada.
Jesteśmy wariatami, którzy krępują się szaleństwa. Jesteśmy wariatami, cierpiącymi na zwyczajność. Jesteśmy wariatami - niewolnikami jasnego umysłu.

Myślisz, że jesteś niedojrzały, dziwny. Gówniarz i obłąkaniec.
Coś jest z tobą nie tak? A może wszystko stanęło na głowie? Nie oskarżaj siebie o dziecinność i wariactwo. To nie ty jesteś dzieckiem, to nie ty jesteś wariatem. Tylko ty jesteś normalny, a świat to jeden wielki plac zabaw, szpital psychiatryczny...

poniedziałek, 12 stycznia 2015

drugi świat

MAPOTWÓRCA

Sklejać w głowie
mapy bezcielesnych ulic
innych światów

mówią, że trzeba
twardo stąpać po ziemi
bez sensu brudzić się iluzjami

przywołać jak ducha
zbawienną chorobę
- rozdwojenie jaźni

bo nie chcę
żyć tylko w jednym świecie
w dzielnicach zwykłości

pragnę zatapiać swe realne ciało
w mydlanej bańce mistyki
nie tracąc trzeźwości

piątek, 9 stycznia 2015

śmieci

Masz tyle śmieci w głowie.
Te śmieci to recytatorzy fałszów i niedomówień, mistrzowie manipulacji. Wmawiają ci, że nie dasz rady, że ruch naprzód nie ma najmniejszego sensu. Jest ich tak dużo, że zabarykadowały ci drzwi do życia, a ty - głupi naiwnie wierzysz, że przeciśniesz się przez dziurkę od klucza.
Życie na wysypisku to wegetacja, możesz karmić się tylko odpadkami... 
A przecież Życiodajny Stół jest na wyciągnięcie ręki. Możesz brać ile chcesz, tylko zapragnij.

- "Nie, dziękuję. Nie jestem głodny" - powiedział dureń i zaczął zajadać się badziewiem



poniedziałek, 22 grudnia 2014

być sobą

"Ciężki jest los współczesnej kobiety.
Musi ubierać się jak chłopak,
wyglądać jak dziewczyna, myśleć jak mężczyzna
i pracować jak koń"

[Elizabeth Taylor]



Żyjesz w schematach. Dookoła zakazy i nakazy, prawa, normy... Czujesz się skrępowany, wciśnięty w coś, co można nazwać życiem "zgodnie z rozsądkiem".

Poprawność, zniewolenie zasadami.
Zaczynasz się buntować. Chcesz zrzucić więzy logiki. Ściągasz maski i rozwalasz mur, który wybudowałeś. Zaczynasz być sobą. Naprawdę sobą.

Inni widzieli obraz, który sama namalowałam. Teraz widzą obraz takim, jak jest naprawdę. Nie jest łatwo być sobą.  

To bardzo dziwne. Jest mi głupio. Czuję się zbyt naga, rozebrana z udawania...

niedziela, 21 grudnia 2014

prostota

 W słowniku synonimów jest 157 odpowiedników słowa "prostota":
anachronicznośćarchaicznośćascetycznośćautentycznośćbanalnośćbezbarwnośćbezcermonialnośćbezpośredniośćbezpretensjonalnośćbezproblemowośćbezpruderyjnośćbrak pewności siebiebrak polotubrak sztucznościcelnośćcichośćcichość sercacodziennośćczysta graczystośćczystość intencjiczytelność,delikatnośćdobitnośćdosadnośćdostępnośćdyskrecjadyskretnośćekstrawersjaekstrawertyzmelegancja,funkcjonalnośćgładkośćgra fairgra w otwarte kartyharmonijnośćjasnośćjednoznacznośćkanciastość,klarownośćkomunikatywnośćkonkretnośćkonwencjonalnośćlekkośćłatwa przyswajalnośćłatwośćłatwość w obejściumonotonianaiwnośćnaturalnośćnieatrakcyjnośćniedojrzałośćniedwuznacznośćnienowoczesność,nieokrzesanienieoryginalnośćnieskomplikowanienieskrępowanienieśmiałośćniewinnośćniewprawność,niewybrednośćniewymuszonośćniewyrobienienijakośćnormalnośćnośnośćobrazowośćobycieobycie towarzyskieoczywistośćoględnośćonieśmielenieoszczędnośćotwartośćpewność siebieplastycznośćpłaskość,płyciznapłynnośćpłytkośćpoglądowośćpokoraporęcznośćpospolitośćpotoczystośćpowszedniość,powściągliwośćpraktycznośćprawdomównośćprawdziwośćprecyzjaprecyzyjnośćprostactwoprostoduszność,prostolinijnośćprostota duchaprostota sercaprozaprozaicznośćprymitywizmprymitywnośćprzaśność,przeciętnośćprzejrzystośćprzestarzałośćprzystępnośćprzyswajalnośćprzyziemnośćrozluźnienierutyna,rycerskośćrzetelnośćsiermiężnośćskrępowanieskromnośćsolennośćspontanicznośćstandardowość,stereotypowośćsugestywnośćsurowośćswobodaszablonowośćszarośćszarzyznaszczerośćśmiałośćtakt,taktownośćtowarzyskośćtrywialnośćtuzinkowośćtypowośćubóstwouczciwośćumiarumiarkowanieuniżenie,weredyzmwiarygodnośćwstrzemięźliwośćwstydliwośćwulgarnośćwyczuciewymownośćwyrazistośćwyraźność,zahukaniezalęknieniezdecydowaniezgrzebnośćzielonośćzrozumiałośćzwyczajnośćzwykłośćżywość

Tak proste słowo, a tak wiele komplikuje...

  *  *  *
PROSTO

Choć czasem się zdarzy
że zaczynam bardziej żyć
- nie potrafię być prosta

chcę się oczyścić
wyrzucić z siebie największy brud
bez kłamstw, niedomówień,
ubierania w ładne słowa

ale nie wychodzi
bo zamiast tego
wciskam kwiatki
w środek śmietnika

środa, 10 grudnia 2014

bądź dla mnie uchem

Momo często ktoś odwiedzał. Prawie zawsze widywało się u niej kogoś, kto z nią siedział i z ożywieniem rozmawiał. A jeśli ktoś jej potrzebował i nie mógł przyjść do niej, posyłał po nią, prosząc, żeby przyszła. A temu, kto nie zauważył jeszcze, że jej potrzebuje, inni mówili: „Idźże z tym do Momo!" To zdanie stopniowo zamieniało się u ludzi z sąsiedztwa w stale używany zwrot. Tak, jak się mówi: „Wszystkiego dobrego!" albo „Na zdrowie!", albo „Bóg jeden to wie!", zupełnie tak samo mówiono przy każdej okazji: „Idźże z tym do Momo!"
Ale dlaczego tak było? Czyżby Momo była tak nieprawdopodobnie mądra, że każdemu mogła
udzielić dobrej rady? Czy zawsze znajdowała właściwe słowa, kiedy ktoś potrzebował pociechy? Czy umiała wydawać mądre i sprawiedliwe wyroki? Nie, wszystkiego tego Momo nie umiała, jak nie umie tego żadne inne dziecko. No, to może Momo umiała robić coś, co wprawiało ludzi w dobry humor? Na przykład szczególnie pięknie śpiewać? Albo grać na jakimś instrumencie ? Albo wreszcie może umiała tańczyć lub pokazywać akrobatyczne sztuki? Nie, tak również nie było. Może umiała czarować? Znała jakieś tajemnicze zaklęcie, które odpędzało wszystkie troski i nieszczęścia? Umiała czytać z ręki albo w inny sposób przepowiadać przyszłość? Nic podobnego. Ale Momo umiała robić coś, jak nikt inny: umiała słuchać. Niektórzy czytelnicy powiedzą może: to przecież nic nadzwyczajnego, słuchać umie każdy. 
Nie mieliby jednak racji. Tylko niewielu ludzi umie naprawdę słuchać. A sposób, w jaki Momo umiała słuchać, był doprawdy jedyny w swoim rodzaju. Nie dlatego, żeby coś mówiła albo pytała, skąd przyszły jej gościowi takie myśli do głowy, nie, Momo tylko siedziała i przysłuchiwała się z wielką uwagą i wielkim zainteresowaniem. Patrzyła przy tym na mówiącego swoimi dużymi, ciemnymi oczami, a on czuł, że nagle rodzą się w nim myśli, o których istnieniu w ogóle nie wiedział.
Momo umiała tak słuchać, że ludzie bezradni albo niezdecydowani nagle dobrze wiedzieli, czego chcą. Albo że nieśmiali nagle czuli się swobodni i odważni. Albo że nieszczęśliwi i przygnębieni stawali się ufni i radośni. A jeśli ktoś czuł, że jego życie jest nieudane i nic niewarte, a on sam jest jednym z milionów ludzi, takim, który nie ma żadnego znaczenia i którego można zastąpić równie szybko, jak zastępuje się dziurawy garnek - i jeśli ten ktoś szedł do małej Momo i opowiadał jej to wszystko, jeszcze nim skończył mówić, zaczynało mu się w dziwny sposób wydawać, że się zupełnie myli, że drugiego takiego jak on nie ma na świecie i że dlatego w jakiś szczególny sposób jest ważny dla świata!
Tak umiała słuchać Momo!

[M. Ende]


  *  *  *

Chciałabym nauczyć się słuchać.
Słyszeć nie tylko strzemiączkiem, młoteczkiem i kowadełkiem. Słuchać oczami, widząc rumieniec wstydu i dyskretną łzę wzruszenia. Słyszeć czubkami palców, czując trzęsącą się ze strachu dłoń. Słyszeć na ustach chłód zimnej wody, która w upalny dzień gasi jeszcze bardziej gorące uczucia.

Podobno częstotliwość dźwięku przekraczająca 140 dB sprawia człowiekowi ból. Czy to oznacza, że można słyszeć za bardzo? Fakt, słowa czasem bolą i nie mówię tutaj o słowach przeraźliwej prawdy, albo przeraźliwych kłamstw, czy wyzwisk.

Są inne bolesne słowa, podobne do bólu rodzenia. O słowach, w których poznajemy historię życia człowieka, który wcześniej był dla nas obcy. Kiedy ktoś staje się bliższy i rodzi się jakby nowy człowiek. To, czego słuchamy zaczyna wydawać się święte, wielkie.

Prawdziwe słuchanie uczy kochać ludzi, nawet jeśli ich historia nie jest ani święta, ani wielka.