czwartek, 21 maja 2015
pustynia
Najdoskonalsze lekarstwo
dla zdechłych ludzi
znużonych
zmęczonych istnieniem
wyjdźcie na pustynię
jedyną
prawdziwą
i nie jest to Sahara
Gobi
ani Pustynia Błędowska
nie jest to obszar
pokryty tonami piasku
lub nawałnicą lodu
pustynia jest tu
- w wielkim mieście
pełnym ludzi
którzy są tak bardzo blisko
którzy przez przypadek
ocierają się o ciebie stojąc w tramwaju
którzy trącają cię łokciem
idąc przez ulicę
wielcy i mali
NIEZNAJOMI
BEZIMIENNI
OBOJĘTNI
sam na sam ze sobą
nie jesteś tak bardzo samotny
jak wtedy
kiedy jesteś sam
pośród tłumów
wtorek, 12 maja 2015
coraz gorzej widzę
istniały czasy
kiedy wierzyłam w święte, żelazne idee
byłam gotowa oddać życie
za nawałnicę dogmatów
absurdów
treli moreli
dziś -
jestem tak przeraźliwie obojętna
lub tak desperacko przewrażliwiona
- że nie widzę
nie widzę
z braku człowieczeństwa
lub z braku zdrowego dystansu
jestem rozmazanym obrazem
ani zimnym
ani gorącym
letnim banałem
wyrzyganym przez usta Świętości
dziś -
brak mi pewności
starej, twardej skóry
która wpychała mnie
w dekalog ograniczeń
Powiedzcie mi szczerze:
jestem bogiem wolności
czy niewolnikiem zesztywniałych praw...?
kiedy wierzyłam w święte, żelazne idee
byłam gotowa oddać życie
za nawałnicę dogmatów
absurdów
treli moreli
dziś -
jestem tak przeraźliwie obojętna
lub tak desperacko przewrażliwiona
- że nie widzę
nie widzę
z braku człowieczeństwa
lub z braku zdrowego dystansu
jestem rozmazanym obrazem
ani zimnym
ani gorącym
letnim banałem
wyrzyganym przez usta Świętości
dziś -
brak mi pewności
starej, twardej skóry
która wpychała mnie
w dekalog ograniczeń
Powiedzcie mi szczerze:
jestem bogiem wolności
czy niewolnikiem zesztywniałych praw...?
piątek, 8 maja 2015
sory polsko - nie kocham cię
ajm sory, pardon, przepraszam
entszulgigung, prastitja, mi skusi
że...
nie piszę twojego imienia przez duże "P"
ale dla mnie jesteś tylko zwykłą nazwą
miejscem
tak jak park, dom, las
plaża nad morzem
w szkole mówili mi
Bóg, honor, ojczyzna
Bóg? -> jest pytajnikiem
jeśli wierzysz TAK, jeśli nie to NIE
twoja sprawa
honor? -> to prawie zawsze wypada
lecz musisz być czujny
aby nie pomylił ci się z dumą
przerosłym ego
ojczyzna? -> patriotyzm, miłość do OJCZYZNY
wtf...?
stek dyrdymałów
Polska czy polska
- to dla mnie tylko puste słowa
marne idee, dla których ludzie
oddają życie w imię...
no właśnie - w imię czego?
jeśli polska to ludzie
to staram się ich kochać
swoją marną i niedoskonałą miłością
jeśli polska to mowa, ideologia
punkt geograficzny, orientacja
polityka
doktryna lub poglądy
mówię "NIE"!!!
jestem wdzięczna tym
dla których stałam się PRZYSZŁ"ością"
- no właśnie...
przyszłym pokoleniemczy ością?
ludziom, którzy oddali za mnie życie
w wiekach dwudziestych
wcześniejszych i późniejszych
za to, że kochali żywą istotę
- nie czcze pojęcia
że walczyli, abym mogła być wolna
lub tylko czuć się wolna
- dlatego, że nie ma tzw. godziny policyjnej
i że śpiąc, nie doznaję dygotu spadających bomb
wiem - rodzi się w Was bunt
że tak lekko do tego podchodzę
że nie opowiadam się
za żadną ze stron
nie mam własnego zdania...
wiecie co...?
moim zdaniem jest to
że nie wierzę w żadnego "P"ana lub "P"anią
z tej wielkiej JEDENASTKI
prezentującej swoje uśmiechnięte buźki
na wielkich bilbordach
nie dam się wkręcić
w żadną tandetną propagandę
"zaznacz krzyżykiem numer jeden
dwa
trzy
sto dwadzieścia pięć"
nie bawię się w wasze gierki
- gdy dacie mi białą kartkę
narysuję na niej
jedenaście nieważnych bazgrołów
a potem nauczę się origami
i złoże tę kartkę w taki sposób:
niedziela, 12 kwietnia 2015
wracaj - bądź
Jest taka cicha przystań
do której zawsze tęskniłeś
lecz nie wiedziałeś
gdzie się znajduje
snułeś się po jałowych martwych morzach
i nie patrzyłeś życiu głęboko w oczy
bez spokoju
bez swojego miejsca w świecie
głodny autentycznych więzi
które przeszywają serce
i traciłeś już nadzieję
że znajdziesz most
który zaprowadzi cię
do drugiego człowieka
- tego człowieka
wiesz, nie musisz się bać
że gdy za bardzo się ucieszysz
to wszystko się rozwali
nie musisz się lękać
że nie zasługujesz
aby ktoś cię nosił w sercu
bo podobno
kochania najbardziej potrzebują ci
którzy na nie najmniej zasługują
możesz się spokojnie delektować
każdą wspólną chwilą
i nie musisz tego robić po kryjomu
bo dam ci więcej, niż kiedykolwiek pragnąłeś
dam ci wszystko co mam
wszystko co ukradłam światu
i co noszę w sobie
do której zawsze tęskniłeś
lecz nie wiedziałeś
gdzie się znajduje
snułeś się po jałowych martwych morzach
i nie patrzyłeś życiu głęboko w oczy
bez spokoju
bez swojego miejsca w świecie
głodny autentycznych więzi
które przeszywają serce
i traciłeś już nadzieję
że znajdziesz most
który zaprowadzi cię
do drugiego człowieka
- tego człowieka
wiesz, nie musisz się bać
że gdy za bardzo się ucieszysz
to wszystko się rozwali
nie musisz się lękać
że nie zasługujesz
aby ktoś cię nosił w sercu
bo podobno
kochania najbardziej potrzebują ci
którzy na nie najmniej zasługują
możesz się spokojnie delektować
każdą wspólną chwilą
i nie musisz tego robić po kryjomu
bo dam ci więcej, niż kiedykolwiek pragnąłeś
dam ci wszystko co mam
wszystko co ukradłam światu
i co noszę w sobie
niedziela, 15 marca 2015
strachy na niewzruszone wróble
przyszłam
z przypadku
trochę z obowiązku
lub bo wypadało
ponoć sprzedają tu dobre słowo
za odrobinę chęci
i szczyptę dobrej woli
zagorzały recytator
próbuje mnie straszyć
ciemnością i brudem
których z lupą szuka w mojej duszy
wylewa puste frazesy
które odbijają się echem
nie gryzą
i nie szczypią
nie wytrącają z obojętności
dam mu dobrą radę:
<< gdy mówisz o dziurach w sercu
najpierw sto razy powiedz
o przebaczeniu
inaczej odbierasz sens
łaknącym nadziei >>
z przypadku
trochę z obowiązku
lub bo wypadało
ponoć sprzedają tu dobre słowo
za odrobinę chęci
i szczyptę dobrej woli
zagorzały recytator
próbuje mnie straszyć
ciemnością i brudem
których z lupą szuka w mojej duszy
wylewa puste frazesy
które odbijają się echem
nie gryzą
i nie szczypią
nie wytrącają z obojętności
dam mu dobrą radę:
<< gdy mówisz o dziurach w sercu
najpierw sto razy powiedz
o przebaczeniu
inaczej odbierasz sens
łaknącym nadziei >>
czwartek, 12 marca 2015
nowa miłość
nie wiem jak kochali jaskiniowcy
nie wiem jak kochali rycerze
i księżniczki
jak kochał Napoleon
nie wiem jak kochali więźniowie obozów koncentracyjnych
nie wiem jak kochali nasi dziadkowie
i jak kochali moi rodzice
nie znam "starych miłości"
ale jednak tęsknię do tych czasów
do tych miłości
bo dziś, żyję w świecie, który narzuca mi "nowe kochanie"
MY - pokolenie FRUGO
lata 90. wieku najwspanialszych odkryć i najokrutniejszych zbrodni
MY - którym przyszło żyć w czasach "nowych miłości"
nowa miłość, która poznaje się na zapijaczonych balach, a na następny dzień, z bolącą głową, nawet nie potrafi sobie przypomnieć imienia osoby, która leży w tej chwili obok w łóżku
nowa miłość, która rozmawia ze sobą przez SMS
nowa miłość, nie trzyma w portfelu ukochanej fotografii jak relikwii, tylko przerzuca na smartfonie setki tandetnych słitfoci z dziubkiem
nowa miłość, która zamiast romantycznych spacerów nad Wisłą pełną raków, jest skazana na Wisłę pełną ścieków i śmieci
nowa miłość, która dusi się dymem papierosa, zamiast wdychać pełną piersią zapach jesiennych wrzosów
nowa miłość, obdarta z tajemnicy, którą widać w wyuzdanych oczach kamer, w światłach jupiterów
nowa miłość, która obdziera kobiety z mistyki, a zamienia je w wytapetowane dziwki
nowa miłość, która robi z mężczyzn gówniarzy bez uczuć
nowa miłość, która z sacrum ludzkiego ciała stwarza przedmiot, lubieżną maszynę
nowa miłość, która żyje na kocią łapę, bo tak jest łatwiej
nowa miłość, która nie jest jedyna, prawdziwa, na całe życie, bo wyznaje zasadę "im więcej tym lepiej"
nowa miłość, w której seks przestaje być wytworną ucztą, a staje się bezwstydnym obżarstwem
nowa miłość, która zamiast powoływać nowego człowieka do arcydzieła istnienia, jest niebezpieczną zabawą, narażającą go na życie
nowa miłość, pozbawiona czułości, ciepła i wrażliwości, która staje się pożądliwym braniem i ślini się jak zdziczały pies
Tęsknię do chwil
do tych czasów
do tych miłości
NIE CHCĘ KOCHAĆ "PO NOWEMU"
nie wiem jak kochali rycerze
i księżniczki
jak kochał Napoleon
nie wiem jak kochali więźniowie obozów koncentracyjnych
nie wiem jak kochali nasi dziadkowie
i jak kochali moi rodzice
nie znam "starych miłości"
ale jednak tęsknię do tych czasów
do tych miłości
bo dziś, żyję w świecie, który narzuca mi "nowe kochanie"
MY - pokolenie FRUGO
lata 90. wieku najwspanialszych odkryć i najokrutniejszych zbrodni
MY - którym przyszło żyć w czasach "nowych miłości"
nowa miłość, która poznaje się na zapijaczonych balach, a na następny dzień, z bolącą głową, nawet nie potrafi sobie przypomnieć imienia osoby, która leży w tej chwili obok w łóżku
nowa miłość, która rozmawia ze sobą przez SMS
nowa miłość, nie trzyma w portfelu ukochanej fotografii jak relikwii, tylko przerzuca na smartfonie setki tandetnych słitfoci z dziubkiem
nowa miłość, która zamiast romantycznych spacerów nad Wisłą pełną raków, jest skazana na Wisłę pełną ścieków i śmieci
nowa miłość, która dusi się dymem papierosa, zamiast wdychać pełną piersią zapach jesiennych wrzosów
nowa miłość, obdarta z tajemnicy, którą widać w wyuzdanych oczach kamer, w światłach jupiterów
nowa miłość, która obdziera kobiety z mistyki, a zamienia je w wytapetowane dziwki
nowa miłość, która robi z mężczyzn gówniarzy bez uczuć
nowa miłość, która z sacrum ludzkiego ciała stwarza przedmiot, lubieżną maszynę
nowa miłość, która żyje na kocią łapę, bo tak jest łatwiej
nowa miłość, która nie jest jedyna, prawdziwa, na całe życie, bo wyznaje zasadę "im więcej tym lepiej"
nowa miłość, w której seks przestaje być wytworną ucztą, a staje się bezwstydnym obżarstwem
nowa miłość, która zamiast powoływać nowego człowieka do arcydzieła istnienia, jest niebezpieczną zabawą, narażającą go na życie
nowa miłość, pozbawiona czułości, ciepła i wrażliwości, która staje się pożądliwym braniem i ślini się jak zdziczały pies
Tęsknię do chwil
do tych czasów
do tych miłości
NIE CHCĘ KOCHAĆ "PO NOWEMU"
poniedziałek, 9 marca 2015
(nie)poznanie
Od chwili w której ewolucja
zrobiła ze mnie smarkacza
tłuką mi do głowy
jak mam myśleć
że moje poznanie
musi być bliźniakiem poznania
bezmyślnych dewotów
- bo tylko to jest słuszne
skazują mnie
według dogmatycznych wyroków
wyzutych z miłości
na bycie złym
czemu myślicie
że mam sumienia tyle
co kot napłakał?
ja przecież
także mam serce
moje dobro mieszka w gestach
w ciepłym spojrzeniu
stawiam jedynie milion pytajników
bo brak mi podstaw
by mieć nadzieję
i brak argumentów
by się przeciwstawiać
nie odwracajcie się plecami
nie budujcie między nami muru
przecież nie zarazicie się
moim (nie)poznaniem
odrzucając
odbieracie mi możliwość
zarażenia się
waszą chorobą
sobota, 21 lutego 2015
w zawieszeniu
"Niektóre rzeczy po prostu dzieją się i już.
Jak nic nie da się zrobić, to po co się denerwować?
Lepiej przeczekać..."
[Kevin Brooks]
Wracam wreszcie do domu. Po długiej i wyczerpującej walce, która od samego początku była skazana na klęskę.
Nadchodzi ten wytęskniony moment. Nie myślę już o przegranej. Pragnę tylko tego, aby w końcu położyć się we własnym łóżku i odpocząć.
Szybki prysznic, pospieszna prawie ciepła zupa. W międzyczasie owijam bandażami poranione ręce. Wytchnienie jest coraz bliżej i nareszcie... Ściągam poszarpane ubrania. Gaszę światło. Kładę się. Już prawie czuję te kropelki spokoju, które za chwilę spłyną na moje ciało. By zachłysnąć się ciszą, ukojeniem. Łapię za koc, aby się okryć i nagle...
Dzwonek do drzwi. Nie otwieram, udam że nie ma mnie w domu. Pukanie nie ustaje... Trudno, muszę wstać.
Nieproszony gość. Straszny potwór. Nie przedstawia się, ale to nieważne, bo już od pierwszego wejrzenia, nadaję mu imię będące wytworem moich uprzedzeń. Będziesz się nazywać "w zawieszeniu".
Przynosi ze sobą dobre wino. Siadamy za stołem, rozmawiamy i nagle okazuje się, że ów potwór w gruncie rzeczy nie jest taki zły i straszny jak na początku. Tłumaczy mi, że moje myślenie jest przesiąknięte pesymistycznym subiektywizmem.
- Nazywasz mnie "w zawieszeniu". Gniewasz się, obracasz na pięcie i mówisz, że jestem dla ciebie ciężarem. Krzyczysz, że uczę cię zobojętnienia, bezmyślności. Że rozbieram cię z człowieczeństwa. Czemu nie widzisz we mnie nic dobrego? Popatrz dalej i przemień ZAWIESZENIE w "odpoczynek", "dojrzewanie", "przejście ze starego życia w nowe - lepsze".
Muszę się już zbierać. Znam drogę, nie odprowadzaj mnie do drzwi. Do widzenia!
Wyszedł. Tego wina było zbyt wiele. Urwał mi się film i zapomniałam, że kazał mi zmienić jego imię. Pozostałam "w zawieszeniu".
niedziela, 1 lutego 2015
jakoś
Witasz mnie wykrętnym "dzień dobry"
zaciskam zęby w złości
bo wiem
że sprzedajesz mi półprawdy
Ten dzień wcale nie jest dobry
dla ciebie
a ty mówisz:
<JAKOŚ leci>
Nie myślisz o tym, że jest źle
czy po prostu
nie chcesz mnie martwić?
Ubierasz się w sztuczny uśmiech
odgrywasz parodię beztroski
a twoje buty w kwiatki
są zachlapane goryczą
Zrzuć skorupę siły
rozgrzej beznamiętność
Ucałuj się z wrażliwością
Przecież mnie możesz pokazać
siebie prawdziwego
Nie przestraszę się
nie wykrzywię ust w grymasie odrazy
nie ugryzę
Pogłaskam twoje <JAKOŚ>
w końcu się oswoi
tylko mów
nie zamykaj się
i zacznij ŻYĆ
zaciskam zęby w złości
bo wiem
że sprzedajesz mi półprawdy
Ten dzień wcale nie jest dobry
dla ciebie
a ty mówisz:
<JAKOŚ leci>
Nie myślisz o tym, że jest źle
czy po prostu
nie chcesz mnie martwić?
Ubierasz się w sztuczny uśmiech
odgrywasz parodię beztroski
a twoje buty w kwiatki
są zachlapane goryczą
Zrzuć skorupę siły
rozgrzej beznamiętność
Ucałuj się z wrażliwością
Przecież mnie możesz pokazać
siebie prawdziwego
Nie przestraszę się
nie wykrzywię ust w grymasie odrazy
nie ugryzę
Pogłaskam twoje <JAKOŚ>
w końcu się oswoi
tylko mów
nie zamykaj się
i zacznij ŻYĆ
poniedziałek, 26 stycznia 2015
protokół nowonarodzeniowy
W ostatnim czasie mój budzik rzadko się odzywał. Chciał dać mi trochę wolności i pozwalał wstawać, o której chcę. Zazwyczaj, gdy go słyszałam, miałam ochotę rzucić nim o ścianę. Bycie budzikiem to strasznie niewdzięczna robota - każdego ranka stawiać ludzi na równe nogi, tylko po to, żeby zagonić ich do powszedniości.
Jednak dzisiejszego dnia mój poranny wróg zamienił się w przyjaciela i przemówił do mnie całkiem przyjemnym głosem. Pomogły mu w tym niecodzienne okoliczności, które razem z nieprzyjemnym "ta-tara-tam-tam" o godzinie 8:00 obwieściły mi, że ten dzień będzie inny niż zwykle.
Już o 8.01 w czajniku marki "czajnik" było słychać pierwsze bulgotnięcia gotowanej na herbatę wody. Pożądliwe spojrzenie na słoiczek z kawą - "cholera nie, miałam już nie pić kawy" - tym razem herbacie z sokiem żurawinowym udało się wygrać.
Kanapka, łyk świeżego powietrza, zęby, prysznic, ciuchy i siedzę. Mam przed sobą jeszcze przynajmniej godzinę wolnego czasu.
Internet. Czytam wszystko co się wyświetli, żeby tylko nie myśleć i się nie denerwować. Nie wytrzymuję. Dobudzam jeszcze lekko nietomną nimfę, z którą mam przyjemność dzielić pokój. Podaję jej kawę z mlekiem i cukrem. Zaczynamy gadać, a potem gadanie przechodzi w wygłupy. Wychodzę.
Autobus spóźnia się 3 minuty, a ja przychodzę na przystanek 3 minuty wcześniej. 6 minut bezsensownego czekania, które dzisiaj jakoś wyjątkowo się dłuży. To przez narastające zdenerwowanie.
Docieram na miejsce. Znowu muszę chwile poczekać i obawiam się, że to nieprzyjemne uczucie streso-oczekiwania znów mnie dopadnie. Wymieniam kilka SMSów i o dziwo, ów niemiłe uczucie nie przychodzi. Wręcz przeciwnie, jest luz i ciekawość.
No i zaczęło się.
Chce mi się śmiać, że tak się tego bałam. Po chwili przyzwyczajam się, ciekawość zabija swój pierwszy głód.
Czas, czas, czas... 4 godziny. Z emocji nie mogę ani spać, ani skupić się na tyle, żeby pouczyć się z notatek, które ze sobą zabrałam.
Niespodziewanie przybywają posiłki, czyli umilaczka tego egzotycznego czasu. Dobrze jest mieć tam "kogoś swojego".
- Dziś jest 26. stycznia. Ktoś ma urodziny tego dnia, ale nie pamiętam kto.
- To przecież JA. Moje nowe urodziny.
- A normalnie kiedy masz?
- Normalnie we wrześniu.
Koniec. Wracam. Nie myślę o niczym. Czuję się jakbym była pijana, oderwana od rzeczywistości.
* * *
NOWONARODZENIOWY
jedno wydarzenie
symbol
zamknięcie starych drzwi
otwarcie furtki na nowe
niezwyczajny dzień
przypadkowa kartka z kalendarza
szukałeś miejsca i czasu
żeby się odbić
jak biegacz
od tego metalowego czegoś
co sprawia że nogi się nie ślizgają
Staronarodzeniowy
ruszyłeś z falstartu
ale nie żałuj
zacznij od początku
od dziś będzie już OK
Nowonarodzeniowy
Jednak dzisiejszego dnia mój poranny wróg zamienił się w przyjaciela i przemówił do mnie całkiem przyjemnym głosem. Pomogły mu w tym niecodzienne okoliczności, które razem z nieprzyjemnym "ta-tara-tam-tam" o godzinie 8:00 obwieściły mi, że ten dzień będzie inny niż zwykle.
Już o 8.01 w czajniku marki "czajnik" było słychać pierwsze bulgotnięcia gotowanej na herbatę wody. Pożądliwe spojrzenie na słoiczek z kawą - "cholera nie, miałam już nie pić kawy" - tym razem herbacie z sokiem żurawinowym udało się wygrać.
Kanapka, łyk świeżego powietrza, zęby, prysznic, ciuchy i siedzę. Mam przed sobą jeszcze przynajmniej godzinę wolnego czasu.
Internet. Czytam wszystko co się wyświetli, żeby tylko nie myśleć i się nie denerwować. Nie wytrzymuję. Dobudzam jeszcze lekko nietomną nimfę, z którą mam przyjemność dzielić pokój. Podaję jej kawę z mlekiem i cukrem. Zaczynamy gadać, a potem gadanie przechodzi w wygłupy. Wychodzę.
Autobus spóźnia się 3 minuty, a ja przychodzę na przystanek 3 minuty wcześniej. 6 minut bezsensownego czekania, które dzisiaj jakoś wyjątkowo się dłuży. To przez narastające zdenerwowanie.
Docieram na miejsce. Znowu muszę chwile poczekać i obawiam się, że to nieprzyjemne uczucie streso-oczekiwania znów mnie dopadnie. Wymieniam kilka SMSów i o dziwo, ów niemiłe uczucie nie przychodzi. Wręcz przeciwnie, jest luz i ciekawość.
No i zaczęło się.
Chce mi się śmiać, że tak się tego bałam. Po chwili przyzwyczajam się, ciekawość zabija swój pierwszy głód.
Czas, czas, czas... 4 godziny. Z emocji nie mogę ani spać, ani skupić się na tyle, żeby pouczyć się z notatek, które ze sobą zabrałam.
Niespodziewanie przybywają posiłki, czyli umilaczka tego egzotycznego czasu. Dobrze jest mieć tam "kogoś swojego".
- Dziś jest 26. stycznia. Ktoś ma urodziny tego dnia, ale nie pamiętam kto.
- To przecież JA. Moje nowe urodziny.
- A normalnie kiedy masz?
- Normalnie we wrześniu.
Koniec. Wracam. Nie myślę o niczym. Czuję się jakbym była pijana, oderwana od rzeczywistości.
* * *
NOWONARODZENIOWY
jedno wydarzenie
symbol
zamknięcie starych drzwi
otwarcie furtki na nowe
niezwyczajny dzień
przypadkowa kartka z kalendarza
szukałeś miejsca i czasu
żeby się odbić
jak biegacz
od tego metalowego czegoś
co sprawia że nogi się nie ślizgają
Staronarodzeniowy
ruszyłeś z falstartu
ale nie żałuj
zacznij od początku
od dziś będzie już OK
Nowonarodzeniowy
środa, 21 stycznia 2015
spokój
Budzisz się rano z dziwnym bólem. Zachodzisz w głowę, co to może być. Boli dlatego, że czegoś ci brakuje.
Szukasz, tropisz, wypatrujesz, ścigasz, węszysz, polujesz, a mimo to nie znajdujesz... Jak tumanowaty kot, który próbuje złapać światło z latarki.
Nawet nie wiesz za czym tęsknisz, czego ci brak.
Powiem ci to na ucho.
SPOKOJU
Kończysz badanie, znieczulając się łykiem parzącej kofeiny. Cały dzień biegasz, otwierasz wszystkie drzwi, żeby znaleźć kolejne lekarstwo na ten brak.
Grzebiesz po śmietnikach, po galeriach z drogimi ciuchami. Próbujesz przegryźć to bigmakiem. Zapić haustem napoju, którego zdolność ogłupiania wskazuje podejrzany znak matematyczny. Szukasz w przemądrzałych książkach, na drabinach karier i piedestałach nadętej władzy.
Przetrząsasz wszystkie sklepy z wędlinami, gdzie za ladą leżą góry kobiecych wyuzdanych mięs, ochłapy jędrnych ud, piersi i pośladków. Jest samoobsługa, więc łapiesz co chcesz, aż wreszcie wszystko brzydnie ci z przejedzenia.
Jak gruby pies prosisz się o pogłaskanie, a gdy jest ci wciąż za mało, gryziesz fałszywymi zębami. Biegniesz z wywieszonym jęzorem na tandetny wernisaż i myślisz, że to czego szukasz, chowa się za przezroczystą ramą obrazu. Skaczesz ze spadochronu, by fanaberii nadać nutkę wielkości.Szukasz, tropisz, wypatrujesz, ścigasz, węszysz, polujesz, a mimo to nie znajdujesz... Jak tumanowaty kot, który próbuje złapać światło z latarki.
Nawet nie wiesz za czym tęsknisz, czego ci brak.
Powiem ci to na ucho.
SPOKOJU
poniedziałek, 19 stycznia 2015
dzieci i wariaci
Jesteśmy dziećmi, którzy udają dorosłych. Jesteśmy dziećmi, wciśniętymi w schematy. Jesteśmy dziećmi, którym brak odwagi dziecka. Jesteśmy dziećmi, zbyt odpowiedzialnymi. Jesteśmy dziećmi, którzy nie śmieją się głośno - bo przecież to nie wypada.
Jesteśmy wariatami, którzy krępują się szaleństwa. Jesteśmy wariatami, cierpiącymi na zwyczajność. Jesteśmy wariatami - niewolnikami jasnego umysłu.
Myślisz, że jesteś niedojrzały, dziwny. Gówniarz i obłąkaniec.
Coś jest z tobą nie tak? A może wszystko stanęło na głowie? Nie oskarżaj siebie o dziecinność i wariactwo. To nie ty jesteś dzieckiem, to nie ty jesteś wariatem. Tylko ty jesteś normalny, a świat to jeden wielki plac zabaw, szpital psychiatryczny...
Jesteśmy wariatami, którzy krępują się szaleństwa. Jesteśmy wariatami, cierpiącymi na zwyczajność. Jesteśmy wariatami - niewolnikami jasnego umysłu.
Myślisz, że jesteś niedojrzały, dziwny. Gówniarz i obłąkaniec.
Coś jest z tobą nie tak? A może wszystko stanęło na głowie? Nie oskarżaj siebie o dziecinność i wariactwo. To nie ty jesteś dzieckiem, to nie ty jesteś wariatem. Tylko ty jesteś normalny, a świat to jeden wielki plac zabaw, szpital psychiatryczny...
poniedziałek, 12 stycznia 2015
drugi świat
MAPOTWÓRCA
Sklejać w głowie
mapy bezcielesnych ulic
innych światów
mówią, że trzeba
twardo stąpać po ziemi
bez sensu brudzić się iluzjami
przywołać jak ducha
zbawienną chorobę
- rozdwojenie jaźni
bo nie chcę
żyć tylko w jednym świecie
w dzielnicach zwykłości
pragnę zatapiać swe realne ciało
w mydlanej bańce mistyki
nie tracąc trzeźwości
piątek, 9 stycznia 2015
śmieci
Masz tyle śmieci w głowie.
- "Nie, dziękuję. Nie jestem głodny" - powiedział dureń i zaczął zajadać się badziewiem
Te śmieci to recytatorzy fałszów i niedomówień, mistrzowie manipulacji. Wmawiają ci, że nie dasz rady, że ruch naprzód nie ma najmniejszego sensu. Jest ich tak dużo, że zabarykadowały ci drzwi do życia, a ty - głupi naiwnie wierzysz, że przeciśniesz się przez dziurkę od klucza.
Życie na wysypisku to wegetacja, możesz karmić się tylko odpadkami...
A przecież Życiodajny Stół jest na wyciągnięcie ręki. Możesz brać ile chcesz, tylko zapragnij.
- "Nie, dziękuję. Nie jestem głodny" - powiedział dureń i zaczął zajadać się badziewiem
poniedziałek, 22 grudnia 2014
być sobą
"Ciężki jest los współczesnej kobiety.
Musi ubierać się jak chłopak,
wyglądać jak dziewczyna, myśleć jak mężczyzna
i pracować jak koń"
[Elizabeth Taylor]
Żyjesz w schematach. Dookoła zakazy i nakazy, prawa, normy... Czujesz się skrępowany, wciśnięty w coś, co można nazwać życiem "zgodnie z rozsądkiem".
Poprawność, zniewolenie zasadami.
Zaczynasz się buntować. Chcesz zrzucić więzy logiki. Ściągasz maski i rozwalasz mur, który wybudowałeś. Zaczynasz być sobą. Naprawdę sobą.
Inni widzieli obraz, który sama namalowałam. Teraz widzą obraz takim, jak jest naprawdę. Nie jest łatwo być sobą.
To bardzo dziwne. Jest mi głupio. Czuję się zbyt naga, rozebrana z udawania...
Subskrybuj:
Posty (Atom)



